16.2.17

Włosowa przemiana na przestrzeni trzech miesięcy



Dzisiaj, jakby to powiedzieć, będzie post od włosa strony. Może skłonię Was nim do przykładania większej wagi do dbania o włosy. Wszystko da się osiągnąć, nawet w 3 miesiące! Najważniejsze jest to, aby być świadomym konsumentem, o czym już kiedyś Wam wspominałam. Opowiem krótko moją włosową historię, a także zdradzę, co zmieniłam w swojej pielęgnacji. Serio, niewiele potrzeba. Zapraszam :) 

15.2.17

Maski w płachcie Rosella - absolutny "Must Have"



Ostatnio dostałam SMS'a, od mojej przyjaciółki, o wyjątkowo cieszącej mnie treści:
"Kupiłam Ci dwie koreańskie maseczki. Kosztowały niecałe 3 zł w Auchan."
Nie mogłam się doczekać, kiedy je dostanę, z kilku powodów. Jednak finalnie, moje myśli sprowadzały się do tego, że w takiej cenie nie da się znaleźć żadnego dobrego produktu tego typu, a tym bardziej "Made in Korea". Od razu, po przetestowaniu, dowiedziałam się jak dalekobieżna była moja opinia. Dziś nie wyobrażam sobie bez nich mojej kosmetyczki. Zapraszam do czytania :)

7.2.17

Floslek'owy zawrót głowy - żele do powiek i pod oczy



Witajcie!
Aż ciężko mi uwierzyć, że jest już luty! Na trzecim roku czas pędzi nie zważając na nic ani na nikogo. Chyba będę musiała wyznaczyć sobie dni, w które pojawiać się będą publikacje, bo mam wrażenie, że to czas gospodaruje mną, a nie ja nim.
No, ale do rzeczy... Przychodzę dziś do Was z pierwszą recenzją na moim blogu. Pod skalpel pójdą żele do powiek i pod oczy firmy Floslek. Dostępne są one w dwóch wersjach: małych słoiczkach, które ja posiadam, oraz w tubkach do wyciskania. Są HOT or NOT? Ludzie z mojego otoczenia zdecydowanie twierdzą, że HOT. Ale przecież ja mogę mieć inne zdanie, prawda? :) Tego dowiecie się, czytając dalej. Zapraszam :)

29.1.17

DIY Naturalne Szaleństwo czyli peeling cukrowy do ust


Tak, jak obiecałam, ruszam z kopyta w nadrabianiu postowych zaległości.
Dzisiaj pojawił się na moim blogu pierwszy post z serii DIY. Serdecznie zapraszam do komentowania :)
Któregoś dnia, gdy jeszcze pracowałam w sklepie z naturalnymi kosmetykami, zaczęłam zastanawiać się nad fenomenem cukrowego peelingu do ust. Kosztował on 11 zł za maciupeńkie opakowanie, jednak wiele klientek rzucało się na niego, jak na świeże bułeczki. Po kilku tygodniach, stwierdziłam, że 11 zł, to może nie tak dużo, ale na pewno można zrobić go samemu za o wiele niższą cenę. Wróciłam po pracy do domu i wygrzebałam z kosmetycznej szuflady balsam do ust o bardzo ciekawym składzie, a że mam ich kilka, bo rozdawałam je kiedyś klientom, gdy byłam hostessą, to nie było niczego do stracenia. Zabrałam się więc do roboty.

Przerwa techniczno-wypoczynkowa


Witajcie po krótkim czasie!
Tuż po założeniu bloga i napisaniu trzech pierwszych postów miałam krótką przerwę, spowodowaną problemami technicznymi i graficznymi bloga. Trzeba było przekształcić szablon i zrobić blog takim, jakim być powinien. Bardzo pomogła mi w tym Kasia, która praktycznie wszystko zrobiła sama (praktycznie nic ze mną nie uzgadniając :D). Ale przecież przyjaciołom się ufa. Mamy więc nadzieję, że nowy wygląd bloga Wam się podoba i jest czytelny. Dajcie mi o tym znać w komentarzach.
Potem wyjechałam na wakacje życia, które okazały się jednak być niestety najgorszymi wakacjami w życiu...

19.12.16

Kim jestem i co tutaj robię?

Mam na imię Paulina.
Jestem tylko studentką, więc jak na studenta przystało (szczególnie takiego, który wybrał filologię japońską, na prywatnej uczelni), nie jestem milionerem. Dlatego często szukam tańszych zamienników kosmetyków, których używam. Ale czy oby zawsze się to opłaca? Być może...

INCI po raz pierwszy






Tak, jak już wspomniałam w poście "Kim jestem i co tutaj robię?", na pierwszy ogień pójdzie umiejętność rozszyfrowania składów, podanych na produktach, które potencjalnie mają być waszymi przyszłymi kosmetykami. Wiem, wiem, to skomplikowane, czaso i pracochłonne oraz po prostu nie do pojęcia. Tak samo myślałam na początku, ale teraz śmiało stwierdzam, że nie jest to takie trudne. Po prostu trzeba zapamiętać kilka zasad, a później leci zaskakująco łatwo. Uwierzcie mi, że po krótkim czasie, bez wizyty u dermatologa, da się nawet rozpoznać substancję, która nas podrażnia, czy uczula. A jeśli już przy alergenach jesteśmy, to jest ich 26, które muszą być napisane w składzie, jeśli występują choć w 0.01%. I to niech będzie nasz pierwszy punkt listy z zasadami, które pomogą nam uporać sobie z tym całym INCI.

INCI w praktyce - jak nie zwariowac'



Jeśli zapoznaliście się już z moim poprzednim postem "INCI po raz pierwszy", to wiecie już jak, w suchy sposób, rozpoznać większość substancji zapisanych na opakowaniach kosmetyków. Teraz dla odmiany zobaczymy, jak to wygląda w praktyce. Spróbujemy zaklasyfikować składniki do tych "dobrych" i "złych", choć wcale nie jest to taka prosta sprawa.