Postanowiłam przerzucić się na wersję mobilną bloga, ze względu na to, że spędzam za dużo czasu poza domem, przez co możliwości na pisanie postów brak. Z laptopem podróżować tramwajami trochę słabo, więc spróbuję pisać na telefonie, a edytować wieczorami na komputerze. Edycja jest nieunikniona, ze względu na ogromną ilość przekształceń przez mój "inteligentny" słownik w smartphone'ie. Mam tu na myśli automatyczną korektę słów takich jak np.:
usamodzielnić -> jeb*e dzielnice
jamnik -> jajnik
lub brzoza -> koza.
Ten drugi przykład był całkiem dziwny, gdy pisałam na Facebook'u post o soku brzozowym. "Sok z kozy ma bardzo korzystny wpływ na...". Oj, wielkie było moje zdziwienie, gdy to przeczytałam, po jego publikacji.
Ale do rzeczy! Miałam ostatnio okazję testować tytułową maseczkę w płachcie z Bielendy z kwasem hialuronowym. Jesteście ciekawi mojej opinii?
Zapraszam, do czytania :)






