Bez bicia przyznaję, że stałam się Maseczkomaniaczką. Mam oczywiście swoich ulubieńców, ale wciąż szukam ideału. Właśnie dlatego piszę już trzeci post pod rząd o maskach :D Obiecuję poprawę, następny wpis będzie o innej tematyce. Niemniej jednak przymierzam się do serii recenzji próbek lub jednorazowych kosmetyków, takich jak maseczki, serum itp. Nazbierało mi się trochę produktów tego typu, więc czas zacząć je testować. Stąd dzisiaj post o Koktajlowej Maseczce Moc Rozświetlania S.O.S., firmy Perfecta. Zapraszam do czytania :)
Promocje w Rossmannie kuszą mnie nieustannie. Jakiś czas temu zakupiłam kilka ciekawych maseczek, przecenionych na około 2 zł. Na opakowaniu napisane jest, że produkt wystarczy na dwa użycia. Według mnie, wystarczyłby na 4 spokojnie. Zdecydowanie zbyt duża ilość wylądowała na mojej twarzy, a i jeszcze część w koszu na śmieci. Zapach ma całkiem przyjemny, nieco kremowy, a do konsystencji nie mam zastrzeżeń. Nie zasycha na skórze, za co duży plus, gdyż nie lubię przez ten fakt np. glinek. Ogólnie aplikacja, czas stosowania, jak i zmywanie należało do miłych. Gorzej było, gdy spojrzałam w lustro. Świeciłam się jak psu jajca. Opiłki złota były wszędzie i ciężko było się ich pozbyć. Skóra mięciutka, wyjątkowo gładka i fantastyczna w dotyku.
Niczym Nefretiti, w mleku, miodzie i złocie skąpana, wyruszyłam na miasto. Niestety kolejne zderzenie z lustrem przyprawiło mnie o zawał. Nic nie trwa wiecznie, moja praktycznie nigdy niebuntująca się twarz tym razem zmieniła zdanie. Miliony małych, czerwonych punktów na twarzy, sprawiły, że przestałam przypominać egipską królową, a zaczęłam wyglądać jak spalona ichniejszym słońcem. Po kilku godzinach zaczerwienienie zeszło.
Myślałam może, że to jakieś mikrouszkodzenia spowodowane witaminową (C) mikrodermabrazją w postaci peelingu, jednak drugą część saszetki wypróbowałam już bez wcześniejszego peelingowania i efekt był podobny. Śmiem sądzić, że to zwyczajne uczulenie na jakiś składnik, ale jeszcze nie wydedukowałam który.
Słowa producenta:
CZYSTE 24-KARATOWE ZŁOTO - rewelacyjnie odmładza, niwelując zmarszczki i oznaki wiotczenia skóry.
Moje odczucia:
Odmłodzona się raczej nie poczułam, ale przyjemnie nawilżona na pewno.
Słowa producenta:
KWAS HIALURONOWY - silnie nawilża zapewniając cerze zdrowy wygląd przez wiele godzin.
Moje odczucia:
Noooo, przez wiele godzin, to moja twarz była niezdrowo czerwona, Skończyło się na wapnie, ah jak zdrowo!
Słowa producenta:
WYPEŁNIACZ ZMARSZCZEK 3D - natychmiastowo wygładza wszelkie niedoskonałości cery oraz nadaje skórze jedwabistą gładkość, jędrność i właściwe napięcie.
Moje odczucia:
Nie mam pojęcia, czym jest wypełniacz zmarszczek 3D i jak wygląda, ale skóra po nim była zdecydowanie wygładzona i miękka. Potwierdzam, że wszystkie powyższe zapewnienia są prawdziwe.
Słowa producenta:
ROZŚWIETLAJĄCE PIGMENTY - ożywiają cerę maskując cienie i oznaki zmęczenia.
Moje odczucia:
Oh, rozświetlające pigmenty w tej masce, to mnie niemal wzroku pozbawiły, gdy spojrzałam na siebie w lustrze. Pomijając te "cudowne" drobinki, cera była zmatowiona, nie świeciła się ani nie przetłuszczała, taki plus.
Krótkie podsumowanie. Nie chcę nikogo zniechęcać, bo pomimo, że ja dostałam reakcji alergicznej, nie oznacza, że każdy skończy jak burak, a kondycja skóry jest po tym produkcie umiarkowanie poprawiona :) Dla zainteresowanych załączam skład.
INCI: Aqua, Hydrogenated Polydecene, Glycerin, Carbomer, Imperata Cylindrica Root Extract, Peg-8,hyaluronic Acid, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Silica, Acetyl Heptapeptide-9,colloidal Gold, Mica, CI 77891, Tin Oxide, Glyceryl Stearate, Stearyl Alcohol, Ceteareth-25, Ceteareth-20, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Acrylates/ C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide,
Niczym Nefretiti, w mleku, miodzie i złocie skąpana, wyruszyłam na miasto. Niestety kolejne zderzenie z lustrem przyprawiło mnie o zawał. Nic nie trwa wiecznie, moja praktycznie nigdy niebuntująca się twarz tym razem zmieniła zdanie. Miliony małych, czerwonych punktów na twarzy, sprawiły, że przestałam przypominać egipską królową, a zaczęłam wyglądać jak spalona ichniejszym słońcem. Po kilku godzinach zaczerwienienie zeszło.
Myślałam może, że to jakieś mikrouszkodzenia spowodowane witaminową (C) mikrodermabrazją w postaci peelingu, jednak drugą część saszetki wypróbowałam już bez wcześniejszego peelingowania i efekt był podobny. Śmiem sądzić, że to zwyczajne uczulenie na jakiś składnik, ale jeszcze nie wydedukowałam który.
Słowa producenta:
CZYSTE 24-KARATOWE ZŁOTO - rewelacyjnie odmładza, niwelując zmarszczki i oznaki wiotczenia skóry.
Moje odczucia:
Odmłodzona się raczej nie poczułam, ale przyjemnie nawilżona na pewno.
Słowa producenta:
KWAS HIALURONOWY - silnie nawilża zapewniając cerze zdrowy wygląd przez wiele godzin.
Moje odczucia:
Noooo, przez wiele godzin, to moja twarz była niezdrowo czerwona, Skończyło się na wapnie, ah jak zdrowo!
Słowa producenta:
WYPEŁNIACZ ZMARSZCZEK 3D - natychmiastowo wygładza wszelkie niedoskonałości cery oraz nadaje skórze jedwabistą gładkość, jędrność i właściwe napięcie.
Moje odczucia:
Nie mam pojęcia, czym jest wypełniacz zmarszczek 3D i jak wygląda, ale skóra po nim była zdecydowanie wygładzona i miękka. Potwierdzam, że wszystkie powyższe zapewnienia są prawdziwe.
Słowa producenta:
ROZŚWIETLAJĄCE PIGMENTY - ożywiają cerę maskując cienie i oznaki zmęczenia.
Moje odczucia:
Oh, rozświetlające pigmenty w tej masce, to mnie niemal wzroku pozbawiły, gdy spojrzałam na siebie w lustrze. Pomijając te "cudowne" drobinki, cera była zmatowiona, nie świeciła się ani nie przetłuszczała, taki plus.
Krótkie podsumowanie. Nie chcę nikogo zniechęcać, bo pomimo, że ja dostałam reakcji alergicznej, nie oznacza, że każdy skończy jak burak, a kondycja skóry jest po tym produkcie umiarkowanie poprawiona :) Dla zainteresowanych załączam skład.
INCI: Aqua, Hydrogenated Polydecene, Glycerin, Carbomer, Imperata Cylindrica Root Extract, Peg-8,hyaluronic Acid, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Silica, Acetyl Heptapeptide-9,colloidal Gold, Mica, CI 77891, Tin Oxide, Glyceryl Stearate, Stearyl Alcohol, Ceteareth-25, Ceteareth-20, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Acrylates/ C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide,
Ethylparaben, Methylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Disodium EDTA, BHA, Parfum
Paulina

Ja też uwielbiam maski wszelkie jakie znajdę i tej też używałam nic mi po niej nie było :D
OdpowiedzUsuń