19.12.16

INCI w praktyce - jak nie zwariowac'



Jeśli zapoznaliście się już z moim poprzednim postem "INCI po raz pierwszy", to wiecie już jak, w suchy sposób, rozpoznać większość substancji zapisanych na opakowaniach kosmetyków. Teraz dla odmiany zobaczymy, jak to wygląda w praktyce. Spróbujemy zaklasyfikować składniki do tych "dobrych" i "złych", choć wcale nie jest to taka prosta sprawa.



1. SLS, SLES

Zacznijmy od składnika budzącego najwięcej kontrowersji, a jednocześnie znajdującego się w niemal każdym sztampowym kosmetyku. To nie znaczy, że nie da się go jednak uniknąć. Wystarczy zwyczajnie przeczytać, czy produkt go zawiera. Ale dlaczego niby mamy ich unikać?

SLSy (Sodium Lauryl Sulfate) i SLESy (Sodium Laureth Sulfate) są silnymi detergentami i dodatkowo pienią się, więc jeśli myślicie, że wybraliście jakiś szajs, który nawet się nie pieni, to wiedzcie, że źle myślicie. Żaden SLS czy SLES nie zostanie dodany do naturalnego kosmetyku.

Laurylosiarczan sodu ma działanie mocno wysuszające. Dzięki niemu, a właściwie przez niego, nasza skóra traci wodę i elastyczność, gdyż w pewien sposób niszczy on warstwę ochronną naskórka. Z racji tego, że substancja ta została uznana za szkodliwą, powinna móc znajdować się tylko w produktach, które nie mają długiego kontaktu ze skórą, ponieważ są spłukiwane (żele do kąpieli, szampony etc.), jednak nie jest to do końca zgodne z prawdą, bo niestety spotkałam się z nią w kremach! Jednak nie jest to jednoznaczne z tym, że możecie spać spokojnie, jeśli Wasz szampon zawiera SLSy. Taki szampon nie nadaje się do codziennego użytku. Normalnie wybieramy taki środek myjący skórę głowy, który jest naturalny i łagodny. Tylko raz w tygodniu myjemy włosy detergentem, by zmyć z nich sylikonowe oblepiacze z masek czy serum. (Tak, nie bez przyczyny powiedziałam, że łagodnym szamponem myjemy skórę głowy, a SLS'owym włosy. Nie chciałabym dostać łupieżu przez nadmierne przesuszenie, spowodowane środkiem dodawanym do płynów samochodowych.)

Wniosek: UNIKAMY

2. Oleje mineralne

"Hooo! Fajna sprawa!" Często spotykam się w moim sklepie z opinią klientek, że kosmetyk, który szczyci się na etykiecie, że nie ma olejów mineralnych, nie jest wart cienia uwagi. Przecież minerały są dobre. Nic bardziej mylnego!

Nie są niczym innym, jak zapchajdziurą. Producenci dodają je do swoich kosmetyków, by zwiększyć ich objętość. Oleje mineralne to inaczej parafina, czyli powstają z ropy naftowej. Są bardzo komodogenne, czyli zapychają, przez co skóra nie może oddychać. Aczkolwiek, jeśli zobaczycie w składzie Waszego ulubionego kremu nazwę podobną do parafiny, wazeliny czy oleju mineralnego, to nie odkładajcie go od razu na półkę, może Wasza skóra nie ma tendencji do zapychania i akurat Wam przypasuje. Dopiero jeśli będziecie czuć się przyblokowani, to wiecie już na przyszłość, co prawdopodobnie Wam nie służy.

Wniosek: OBSERWUJEMY, JAK ZACHOWUJE SIĘ PO NICH SKÓRA

3. Sylikony

Kolejny składnik, który ma swoich zwolenników i przeciwników. Początkujące osoby starają się wykluczyć je całkowicie ze swojej pielęgnacji. Jest to jak najbardziej możliwe, ale czy konieczne? Jakby spojrzeć na nazwę, to sylikon kojarzy nam się z nieprzepuszczalnością np. wody. W kosmetykach będzie miał podobne zastosowanie.

Przyjrzyjmy się najpierw sylikonom w produktach do włosów. Wyobraźcie sobie, że wyrywacie sobie włos i zalewacie go sylikonem, takim do wypełniania wolnych przestrzeni w oknach. Od razu widać, że włos jest dobrze zabezpieczony, jego końcówka nie ma możliwości się rozdwoić, a łamanie jest praktycznie niemożliwe. Jednak z drugiej strony żaden składnik aktywny, zawarty w naszej masce do włosów, nie ma możliwości przeniknąć przez grubą warstwę laminatora. Prawdziwym jest też stwierdzenie, że sylikony się nadbudowują, ale nie jest to większy problem, wystarczy umyć włosy mocnym szamponem z SLS'em, o którym wspomniałam wcześniej.

A co, jeśli chodzi o kosmetyki, do pielęgnacji twarzy, czy ciała? Potwierdzono, że sylikony są neutralne dla skóry i nie podrażniają jej. Więc skoro są takie neutralne, to po co właściwie są dodawane? Mają ułatwić rozprowadzanie samego kosmetyku, a także równomierne rozmieszczenie składników aktywnych na skórze. Ponadto sylikon hamuje utratę wody, ale w przeciwieństwie do olejów mineralnych, nie jest komodogenny, przez co skóra może swobodnie oddychać.

Wniosek: JEST DUŻO WIĘCEJ SUBSTANCJI, KTÓRYMI NALEŻY SIĘ PRZEJMOWAĆ. ZOSTAWCIE W SPOKOJU TE SYLIKONY


4. Alkohole

Na początku myślałam, że alkohole są ble, ble i fuj, bo wysuszają. Nie zastanowiło mnie nawet to, że w 99% kosmetyków jest jakiś alkohol. Żyłam sobie w świadomości, że alkoholom mówimy nie. Po pewnym czasie, natknęłam się w internecie, na tabelkę z dobrymi i złymi alkoholami. Szybciutko zaczęłam się doszkalać i okazało się, że w kosmetykach, jak i w życiu, alkohole dzielą się na dobre (Martini, Pan Tadeusz) i złe (Amarena, Wódka z czerwoną kartką). Kończąc słabe żarty, a przechodząc do konkretów... Zaznaczę nazwy alkoholi odpowiednimi kolorami, żeby łatwiej było je Wam zapamiętać. Zielony - dobry, żółty - ciężko ocenić, czerwony - zły.

*Cetyl Alcohol

Zagęszczacz, stabilizuje emulsję, pomaga wolniej wchłonąć się substancjom czynnym, zmiękcza, nawilża i wygładza skórę.

*Stearyl Alcohol

Pełni te same funkcje, co alkohol cetylowy, jednak jest mniej tłusty, przez co może wysuszać i podrażniać.

*Cetearyl Alcohol

To mieszanina dwóch poprzednich alkoholi. Ma właściwości zmiękczające i matujące.

*Lauryl Alcohol

Tworzony jest na bazie oleju kokosowego. To, co warto o nim wiedzieć, to to, że chroni nas przed szkodliwym promieniowaniem UV.

*Denat Alcohol

Krótko mówiąc to skażony innymi substancjami chemicznymi etanol, który bardzo wysusza, podrażnia, a nawet u niektórych wywołuje silne reakcje alergiczne.

*Benzyl Alcohol

To nic innego, jak rozpuszczalnik, regulator lepkości i po prostu składnik kompozycji zapachowych (przypomina jaśmin). Może uczulać. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.

*Isopropyl Alcohol

Kolejny rozpuszczalnik, znajduje się między innymi w lakierach do paznokci. Teoretycznie ułatwia przenikanie składników aktywnych wgłąb skóry, jednak silnie wysusza i podrażnia, bez względu na jego stężenie i składniki łagodzące.

*Ethanol Alcohol

Znów wysuszacz i podrażniacz.

Alkoholami są także gliceryna i sorbitol, jednak na naszą korzyść, są to alkohole dobre, zobaczcie sami:

*Gliceryna

Nawilża i pomaga zatrzymywać wodę.

*Sorbitol

Nie dość, że nawilżający, to jeszcze redukuje wytwarzanie sebum i jest przeciwbakteryjny i antyseptyczny.

To chyba najważniejsze składniki, na które musicie zacząć zwracać uwagę, w doborze odpowiednich kosmetyków. To już nie jest wiedza powierzchowna.... Umiejąc tyle, stajecie się świadomymi konsumentami. Następny post, dotyczący INCI, będzie już nieco bardzo rozbudowany, spróbuję podać Wam inne składniki kosmetyków i ich funkcje.



A teraz praca domowa:

Sprawdźcie ile szkodliwych substancji macie w swoich ulubionych kosmetykach i napiszcie w komentarzu :)


Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz