26.7.17

"KOBIETY BEZ WIEKU" Wstęp + I Rozdział PIELĘGNACJA

Często zdarza się, że nie mamy chwili dla siebie ani dla rodziny. W Europie żyje się w ciągłym biegu i stresie, czas mija szybciej, niż byśmy tego oczekiwali, odbijając swoje piętno na ludzkich twarzach.
Przychodzi taki moment, w którym europejskie kobiety zazdroszczą Azjatkom młodej, wręcz dziecięcej prezencji. Chciałyby wyglądać tak, jak one, jednak niemal zawsze uważają, że nieskazitelna, gładka skóra i gęste, zdrowe włosy to wyłącznie kwestia genów. W rzeczywistości głównym czynnikiem, który wpływa na ich perfekcyjną urodę, jest całkowicie odmienne podejście do dbania o siebie niż w Europie.


Od lewej: Candy Lo (43 lata), Masako Mizutani (48 lat), Vivian Hsu (42 lata).


Świat zachodni sądzi przede wszystkim, że pielęgnacja to pewnego rodzaju obowiązek, który z przyjemnością ma niewiele wspólnego. Sama zmiana sposobu myślenia o skórze pozytywnie wpływa na samopoczucie, dlatego w Azji próbuje się wzbudzić zainteresowanie zdrowym wyglądem już u najmłodszych. Istnieje tam również przekonanie, że zdecydowanie korzystniej jest zapobiegać zmianom skórnym, niż je później leczyć. Każda kobieta z Dalekiego Wschodu traktuje cerę, jako swojego sprzymierzeńca, podczas gdy w Europie jest wprost odwrotnie.
Oczywiście sekret pięknej urody nie tkwi jedynie w sposobie myślenia, ani w dokładnym doborze kosmetyków. Azjatki zdrowo się odżywiają, co przyczynia się to tego, iż według przeprowadzonych badań, Japonki łagodniej przechodzą menopauzę od Amerykanek, a także rzadziej chorują na nowotwory piersi.
To właśnie statystyki, takie jak te, wzbudziły zainteresowanie wdziękiem Dalekiego Wschodu u wielu kobiet na całym świecie, a azjatycki typ urody stał się współczesnym kanonem piękna.


23.7.17

10K na Facebook'u i BIONAWILŻAJĄCY S.O.S.

~JEST JUŻ WAS PONAD 10 TYSIĘCY NA FACEBOOKU, AŻ NIE MOGĘ W TO UWIERZYĆ!
DZIĘKUJĘ, TO WY TWORZYCIE TWARZING
I SPEŁNIACIE MOJE MARZENIA :)




W życiu każdego człowieka następuje faza "nie mam czasu". Mówię tu o każdym aspekcie, np. nie mam czasu jeść, nie mam czasu spać, nie mam czasu na bloga, nie mam czasu na twarzing, nie mam czasu żyć... W trakcie walki z licencjatem zmagałam się z każdym z wymienionych przeze mnie przykładów. Broniłam się w piątek, a w sobotę wyjeżdżałam na zasłużony odpoczynek, na którym to już czasu miałam aż nadmiar. Nadrobiłam zaległości w jedzeniu, spaniu, a także koreańskich szesnasto-odcinkowych serialach. A wiecie co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? To, że pisałam o tym, co robić, by nasza skóra wyglądała zdrowo i młodo, łamiąc jednocześnie KAŻDĄ z opisywanych przeze mnie zasad, takich jak odżywianie, odpowiednie kosmetyki czy chociażby sen. Rezultaty mogłam uwiecznić i dodać na ostatniej stronie licencjatu...