Często zdarza się, że nie
mamy chwili dla siebie ani dla rodziny. W Europie żyje się w ciągłym biegu i
stresie, czas mija szybciej, niż byśmy tego oczekiwali, odbijając swoje piętno
na ludzkich twarzach.
Przychodzi taki moment, w
którym europejskie kobiety zazdroszczą Azjatkom młodej, wręcz dziecięcej
prezencji. Chciałyby wyglądać tak, jak one, jednak niemal zawsze uważają, że
nieskazitelna, gładka skóra i gęste, zdrowe włosy to wyłącznie kwestia genów. W
rzeczywistości głównym czynnikiem, który wpływa na ich perfekcyjną urodę, jest
całkowicie odmienne podejście do dbania o siebie niż w Europie.
Od lewej: Candy Lo (43 lata), Masako Mizutani (48
lat), Vivian Hsu (42 lata).
Świat zachodni sądzi
przede wszystkim, że pielęgnacja to pewnego rodzaju obowiązek, który z
przyjemnością ma niewiele wspólnego. Sama zmiana sposobu myślenia o skórze
pozytywnie wpływa na samopoczucie, dlatego w Azji próbuje się wzbudzić
zainteresowanie zdrowym wyglądem już u najmłodszych. Istnieje tam również
przekonanie, że zdecydowanie korzystniej jest zapobiegać zmianom skórnym, niż
je później leczyć. Każda kobieta z Dalekiego Wschodu traktuje cerę, jako
swojego sprzymierzeńca, podczas gdy w Europie jest wprost odwrotnie.
Oczywiście sekret pięknej
urody nie tkwi jedynie w sposobie myślenia, ani w dokładnym doborze kosmetyków.
Azjatki zdrowo się odżywiają, co przyczynia się to tego, iż według
przeprowadzonych badań, Japonki łagodniej przechodzą menopauzę od Amerykanek, a
także rzadziej chorują na nowotwory piersi.
To właśnie statystyki,
takie jak te, wzbudziły zainteresowanie wdziękiem Dalekiego Wschodu u wielu
kobiet na całym świecie, a azjatycki typ urody stał się współczesnym kanonem piękna.
ROZDZIAŁ I
Procesy starzeniowe skóry
rozpoczynają się po dwudziestym piątym roku życia, co oczywiście nie oznacza,
że od tego momentu na naszej twarzy pojawiają się zmarszczki. Z każdym kolejnym
rokiem człowiek potrzebuje więcej czasu na syntezę elastyny oraz kolagenu, co
prowadzi do zmniejszenia się elastyczności cery. Wolniej przebiega również
naturalna odnowa komórek macierzystych, naruszając, a nawet niszcząc warstwę
ochronną skóry przyczyniając się do podrażnień. Dopiero wtedy zaczynają się
pojawiać kolejne zmarszczki, które stopniowo stają się głębsze i organicznie nieodwracalne.
Zwiotczała skóra sprawia wrażenie zmęczonej i ociężałej, gdyż opadające
policzki, kąciki ust i oczu nadają twarzy taki wyraz. Efekty starzenia widać
przeciętnie w okolicach czterdziestego roku życia, jednak poziom i przebieg
tych procesów może być zależny od wielu czynników – przede wszystkim od
pielęgnacji, a także prowadzonego stylu życia.
W Europie wyjątkowo modne stało się dbanie o perfekcyjną sylwetkę,
kondycję i ogólną prezencję. Powstaje coraz więcej restauracji, które zachęcają
kolorowymi sałatkami i proponują wyłącznie zdrowe jedzenie. W tym czasie,
Europejki zaczęły interesować się azjatyckimi kobietami i ich młodym wyglądem,
a kremy „Made in Korea” są bardziej porządane, niż kiedyś francuskie. W końcu
zniknęło przekonanie, że to wyłącznie sprawa dobrych genów, a europejki czy
amerykanki nie są w stanie pohamować procesu starzenia.
Nie ma jednego triku, który odmieni
cerę z dnia na dzień: na stan twojej skóry wpływa bowiem to, jak codziennie o
nią dbasz – przez miesiące i lata.[1]
To zdanie idealnie
opisuje podejście do sposobu pięlęgnacji cery na wschodzie. Podstawą jest
dwukrotne oczyszczanie twarzy, które przygotowuje skórę do dokładniejszego
przyswojenia składników odżywczych z kolejnych etapów codziennego rytuału. W
zanieczyszczonej cerze namnażają się uszkadzające komórki wolne rodniki,
pozbawiając ją kolagenu oraz elastyny. Po usunięciu wierzchniej warstwy
makijażu, przy pomocy płynu micelarnego, przechodzi się do pierwszej części
mycia. W tym celu Azjatki używają olejku, którym pozbywa się tłustych
zanieczyszczeń z porów, takich jak pozostałości po makijażu czy sebum i pot. Po
dokładnym oczyszczeniu, należy umyć twarz drugi raz, korzystając z kosmetyku na
bazie wody. Najważniejszy jest skład tego produktu, który wbrew pozorom im bardziej
się pieni, tym gorzej działa na skórę. Bardzo ważną rolę odgrywa pH kosmetyku,
który jeśli jest zbyt zasadowy, może przyczynić się do przesuszenia, a także
zniszczenia naturalnej ochronnej bariery skóry, natomiast zbyt kwasowy
spowoduje podrażnienia i wypryski. Najlepiej jest wybierać produkty równoważące
pH skóry.
Po dwukrotnym umyciu, Azjatki przykładnie złuszczają martwy naskórek, nie
tylko z twarzy. W tym celu używają specjalnych szorstkich gąbek, rękawic, lub
peelingów, by móc skutecznie oczyścić swoje ciało. Takimi zabiegami pobudza się
krążenie, regenerację naskórka, jak i również pomaga skórze zyskać jednolity,
jasny kolor oraz gładkość. Peelingi mechaniczne, które posiadają ziarenka i
przeznaczone są do łuszczenia poprzez pocieranie, mogą powodować
mikrouszkodzenia naskórka u osób z tendencją do podrażnień, dlatego też
istnieją także peelingi enzymatyczne. Enzymy roślinne rozpuszczają rogową
warstwę naskórka. Przeznaczone są również dla cery naczynkowej i suchej. Innym
rodzajem peelingu powierzchniowego jest szczotkowanie przy pomocy specjalnej
złuszczającej naskórek szczotki. Choć to, jak często używa się peelingów zależy
wyłącznie od indywidualnych potrzeb skóry, złuszczanie służy także kolejnym
etapom codziennej ceremonii, jaką jest pielęgnacja, ponieważ sprzyja wchłanianiu
się kosmetyków.
Następnie używany jest tonik, który ponownie ma oczyścić skórę, ale także
zmiękczyć i przywrócić jej odpowiednie, kwasowo-zasadowe pH. Tym razem odczyn
produktu musi mieć najlepiej pięć i pół pH, gdyż jest on wtedy najbardziej
neutralny, co pomaga skórze dążyć do doskonałości. Tonik ma za zadanie także
nawilżyć i wzmocnić barierę ochronną naskórka. Azjatki ten, jak i każdy inny
kosmetyk wybierają szczególnie zwracając uwagę na skład na opakowaniu, który
nie może zawierać alkoholu, który hamuje umiejętności skóry do autoregeneracji,
przyczyniając się do powstawania stanów zapalnych. Dodatkowo etanol jest
higroskopijny, przez co wysusza naskórek. Istnieją także alkohole, które nie są
szkodliwe, które zmiękczają, matują oraz chronią przed promieniowaniem
słonecznym.
Aplikacja esencji uważana jest w Korei za najważniejszy krok do
doskonałej cery. Ten element pielęgnacji
wywodzi się z ich ojczyzny. Wciąż jeszcze trudno znaleźć esencję poza krajem.[2]
Wiele kobiet, które zaczęły używać esencji, zauważyły właśnie po niej
widoczne rezultaty. Jej zadaniem jest głownie wzmacnianie działania kolejnych
produktów, jak i również odżywianie, nawilżanie i rozświetlanie skóry. W pewien
sposób od nałożenia esencji zależy intensywność porządanego wyniku pielęgnacji.
Kolejnym krokiem jest wklepanie serum, które w Azji nazywane jest
ampułkami. Nie
istnieje konkretna definicja, określająca działania koncentratu do twarzy, jednak przyjmuje się, że ma on działać silniej od kremu, ze względu na swoją konsystencję. Serum wybiera się mając na uwadze efekt, jaki chcemy nim osiągnąć. Dodatkowo kosmetyk ten ma stosunkowo duże stężenie składników aktywnych, przez co nie musi być stosowane codziennie.
istnieje konkretna definicja, określająca działania koncentratu do twarzy, jednak przyjmuje się, że ma on działać silniej od kremu, ze względu na swoją konsystencję. Serum wybiera się mając na uwadze efekt, jaki chcemy nim osiągnąć. Dodatkowo kosmetyk ten ma stosunkowo duże stężenie składników aktywnych, przez co nie musi być stosowane codziennie.
To, jak wielką wagę do zdrowego i naturalnego wyglądu przykładają
Koreańczycy najlepiej tłumaczy istnienie
specjalnego zwrotu chok chok, [3]
który jest niezwykle porządanym efektem w Korei. Można go osiągnąć intensywnym
nawilżaniem cery. Skutkiem jest piękna, zdrowa i lekko błyszcząca twarz,
sprawiająca wrażenie wyjątkowo młodej. Odpowiednie nawodnienie uelastycznia
skórę, ujędrnia ją i spłyca zmarszczki, a odwodnienie może przyczyniać się do
mikroubytków, powodując łuszczenie, swędzenie czy podrażnienie.
Najskuteczniejszym produktem nawilżającym są maseczki w bawełnianej płachcie,
która hamuje ulatnianie się składników aktywnych w niej zawartych, jednocześnie
sprawiając, że w skórę wchłania się więcej substancji odżywczych. Produkty
te są obecnie
tak popularne, że koreańskie firmy walczą o klientów, wypuszczając na rynek
kosmetyczny maski w różnych kolorach i wzorach. Ponadto są one tak skuteczne,
że coraz częściej można znaleźć je w wersji na suche łokcie lub ujędrniające
piersi czy pośladki. Dla Azjatów maseczki w płachcie są najbardziej
relaksującym krokiem do zdrowej skóry w upalne dni, mroźne wieczory, a także
pomagają im wyglądać olśniewająco tuż przed wielkim wyjściem. Na rynku obecnie dostępnych jest ponad
osiemset rodzajów maseczek w płachcie.[4]
Używanie ich należy do bardzo przyjemnych, gdyż przylegają idealnie do
twarzy, dopasowując się do niej dzięki swojemu funkcjonalnemu kształtowi. Ponadto,
podczas stosowania dają cerze uczucie chłodzenia, przynosząc ulgę i odprężając
ją. Co więcej, po upływie około dwudziestu minut, nie trzeba zmywać pozostałości
ze skóry, jedynie wklepać je delikatnie opuszkami. Równie ważny w działaniu
jest odpowiednio dobrany skład tego produktu. Efekt chok chok można uzyskać dzięki glikolowemu wyciągowi z ryżu,
natomiast wyciagi z morwy białej poprawiają elastyczność skóry, chroniąc ją również
przed szkodliwym promieniowaniem. Dodatek sproszkowanej perły w produktach do
pielęgnacji twarzy nadaje cerze pięknego
blasku. Jak twierdzi Pani Zang Cheng, perły
są bardzo skuteczne, gdy są używane w kosmetykach. Sama staram się, połykać
jedną kapsułkę dziennie, która zawiera sproszkowane perły, ponieważ bardzo
dobrze działają one na skórę i włosy.[5]
Skóra pod oczami najlepiej ukazuje
kondycję całego organizmu. To na niej najbardziej widoczne są oznaki zmęczenia,
starzenia oraz stresu. Ponieważ jest najcieńsza, jak i również pozbawiona
gruczołów łojowych i ochronnej warstwy, należy o nią odpowiednio zadbać. Kremy
do oczu skomponowane są tak, by były niedrażniące, a jednocześnie miały wysokie
stężenie składników aktywnych. Azjatki wklepują go delikatnie, najmniejszym
palcem z ogromną dokładnością, nie zbliżając się do wodnej linii, by uniknąć
podrażnień. Należy unikać wcierania produktu, gdyż wtedy naciąga się skórę,
powodując tym samym powstawanie zmarszczek w okolicach oczu.
Ostatnim etapem wieczornego rytuału
azjatyckiej pielęgnacji jest krem. Nie istnieje jednak konkternie sprecyzowana
definicja kremu, dotycząca jego działania czy konsystencji, dlatego o wszystkim
decydują składniki w nim zawarte. Wybiera się go na podstawie porządanego
efektu. Jeśli skóra boryka się z trądzikiem, Azjatki szukają w
składzie olejku z drzewa herbacianego lub witaminy A, natomiast w zwalczaniu zmarszczek pomoże im żeń-szeń, a także popularna mucyna ślimaka, jednak każdy krem przeznaczony jest głównie do nawilżania wierzchniej warstwy naskórka. Stosuje się go na samym końcu, ponieważ jest on najgęstszym produktem. Ważna jest kolejność, w jakiej nakładasz kosmetyki pielęgnacyjne: najpierw te o najlżejszej konsystencji, na końcu te najcięższe. Jeśli na początku użyjesz najcięższego produktu, stworzysz coś na kształt tłustej bariery, która utrudni wchłanianie innych produktów.[6]
składzie olejku z drzewa herbacianego lub witaminy A, natomiast w zwalczaniu zmarszczek pomoże im żeń-szeń, a także popularna mucyna ślimaka, jednak każdy krem przeznaczony jest głównie do nawilżania wierzchniej warstwy naskórka. Stosuje się go na samym końcu, ponieważ jest on najgęstszym produktem. Ważna jest kolejność, w jakiej nakładasz kosmetyki pielęgnacyjne: najpierw te o najlżejszej konsystencji, na końcu te najcięższe. Jeśli na początku użyjesz najcięższego produktu, stworzysz coś na kształt tłustej bariery, która utrudni wchłanianie innych produktów.[6]
Na kontynencie azjatyckim duże
uznanie zyskały także całonocne maseczki, które używa się tam jedynie raz lub
dwa razy w tygodniu, zamiast kremu. Konsystencją zazwyczaj przypominają żel i
pomagają nawilżyć cerę podczas snu, a także ujędrnić ją czy rozjaśnić. Są one
szczególnie cenione np. w Singapurze, gdyż kobiety z krajów jak ten, śpią całe
noce przy włączonej klimatyzacji, narażając cerę na przesuszenie. Między
dwudziestą drugą, a czwartą skóra się regeneruje, dzięki czemu, w tych
godzinach, wchłania wszelkie składniki odżywcze o wiele lepiej. Dodatkową
korzyścią jest to, że sleeping packs[7]
zasychają na twarzy, nie brudząc poduszki.
Azjatki, które chcą na dłużej
zachować młody wygląd, starają się rano powtarzać te same etapy, które
wykonywały wieczorem. Jednak w pośpiechu niekoniecznie zawsze jest to do
osiągnięcia, dlatego firmy kosmetyczne przełamują popularną, wieloetapową pielęgnację,
produkując coraz więcej produktów typu dwa w jednym. Koreanki poświęcają na dbanie o urodę sporo czasu i wysiłku, ale nie
chcą, by ich rytuał pielęgnacyjny był dłuższy, niż potrzeba.[8]
Na pewno dzięki przemyślanym zakupom
i systematyczemu wykonywaniu w odpowiedniej kolejności wyżej wymienionych
etapów, Azjatki zyskują zdrowo i młodo wyglądającą skórę na dłużej, jednak
nawet najlepsze kosmetyki nie są jedynym kluczem do sukcesu.
[1] Charlotte Cho, The Little Book of Skin Care. Korean
Beauty Secrets for Healthy, Glowing Skin., przeł. Joanna Dziubińska, New York, HarperCollins
Publishers 2015, s. 41.
[2] Charlotte Cho, The Little Book of Skin Care. Korean Beauty Secrets for Healthy, Glowing Skin., przeł. Joanna Dziubińska, New York, HarperCollins Publishers 2015, s. 124.
[3] Chok chok (촉촉) – słowo pochodzenia koreańskiego, które oznacza coś, co jest wilgotne. Używane także w celu określenia cery błyszczącej i pełnej blasku.
[4] Juwon Kim, prezez firmy IM1NE, Charlotte Cho, The Little Book of Skin Care. Korean Beauty Secrets for Healthy, Glowing Skin., przeł. Joanna Dziubińska, New York, HarperCollins Publishers 2015, s. 92.
[5]
Wypowiedź w magazynie porannym, Telewizja Polska, Warszawa, Pytanie na
Śniadanie, Sekrety Urody Azjatek,
18.04.2015.
[6] Charlotte Cho, The Little Book of Skin Care. Korean Beauty Secrets for Healthy, Glowing Skin., przeł. Joanna Dziubińska, New York, HarperCollins Publishers 2015, s. 81.
[7] Sleeping packs – z ang. całonocne
maseczki.
[8] Paul Kang, wiceprezez Amorepacific,
Charlotte Cho, The Little Book of Skin Care. Korean Beauty Secrets for Healthy,
Glowing Skin., przeł. Joanna Dziubińska, New York, HarperCollins Publishers
2015, s. 150.
[2] Charlotte Cho, The Little Book of Skin Care. Korean Beauty Secrets for Healthy, Glowing Skin., przeł. Joanna Dziubińska, New York, HarperCollins Publishers 2015, s. 124.
[3] Chok chok (촉촉) – słowo pochodzenia koreańskiego, które oznacza coś, co jest wilgotne. Używane także w celu określenia cery błyszczącej i pełnej blasku.
[4] Juwon Kim, prezez firmy IM1NE, Charlotte Cho, The Little Book of Skin Care. Korean Beauty Secrets for Healthy, Glowing Skin., przeł. Joanna Dziubińska, New York, HarperCollins Publishers 2015, s. 92.
[6] Charlotte Cho, The Little Book of Skin Care. Korean Beauty Secrets for Healthy, Glowing Skin., przeł. Joanna Dziubińska, New York, HarperCollins Publishers 2015, s. 81.
Specjalnie dla Was, upubliczniam pierwszą część mojego licencjatu. Może kogoś zainteresuje sposób, w jaki Azjatki dbają o swoją urodę. Niedługo wrzucę dwa pozostałe rozdziały, dotyczące żywienia oraz szeregu innych patentów, używanych w Azji! :)
Paulina
Powyższy tekst jest mojego autorstwa pracą dyplomową. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i upublicznianie go bez wcześniejszej zgody - zabronione.

Świetny post. Można wiele się z niego dowiedzieć. Czekam na kolejne części :)
OdpowiedzUsuńStyl... masakra. Ciekawe, na jaka ocene obronilas to "dzielo"...
OdpowiedzUsuń4 :)
Usuń