Dzisiaj, jakby to powiedzieć, będzie post od włosa strony. Może skłonię Was nim do przykładania większej wagi do dbania o włosy. Wszystko da się osiągnąć, nawet w 3 miesiące! Najważniejsze jest to, aby być świadomym konsumentem, o czym już kiedyś Wam wspominałam. Opowiem krótko moją włosową historię, a także zdradzę, co zmieniłam w swojej pielęgnacji. Serio, niewiele potrzeba. Zapraszam :)
Zaczęłam od drastycznego cięcia, czego nie sposób nie zauważyć na drugim zdjęciu. Od razu, za radą tysięcy osób z grupy WŁOSING, uderzyłam w naturalną hennę Khadi, w celu wyrównania koloru. Jak widać, praktycznie się nie udało. Całość, nie dość, że wyglądała okropnie, to dodatkowo, henna przesuszyła mi włosy tak bardzo, że nie mogłam włożyć w nie nawet palca. Mycie było bolesną udręką, czasem nawet prowadziło do łez.
Ostatnie zdjęcie jest zrobione dzisiaj. Włosy były jeszcze trochę wilgotne, co zaburza efekt, ale nie mogłam się już powstrzymać. Nie zdawałam sobie w żadnym stopniu sprawy z tego, że tak szybko urosły od końca listopada! Nie mierzyłam, ale oscyluję w granicach 8 cm. Jak widzicie, ich kondycja również przerosła moje oczekiwania, jak na takie minimum, które zmieniłam w swojej pielęgnacji.
Pewnie zastanawiacie się jaki jest ten złoty środek? Z pewnością, jeden z największych wpływów na stan moich włosów, miało kategoryczne odstawienie prostownicy. Kiedyś byłam od niej uzależniona, ale fakt, że zeszłam z cieniowania sprawił, że końce przestały się wywijać we wszystkie strony, a także stały się bardziej gładkie i jednolite, a nie postrzępione i każdy innej długości. Zmieniłam także szampon, na łagodny, bez SLS'owy, który zahamował wypadanie już po pierwszym myciu, a ponadto sprawił, że włosy stopniowo przestały się tak szybko przetłuszczać. Zaczęłam używać maski Kallos Multivitamin, koniecznie robiąc włosing (na czym on polega, wytłumaczę poniżej). Po każdym myciu stosuję arganowego Mariona 7 efektów i od czasu do czasu peeling na skalp. Nic wielkiego, prawda? Jednak można zauważyć znaczną poprawę w kondycji. Z pewnością zamierzam zabrać się do olejowania, ale chyba jeszcze do tego nie dorosłam. Boję się, że dobiorę nieodpowiedni olej, albo przetłuszczę sobie skalp. Mam też niestety wrażenie, że dużo z tym roboty. Na pewno spróbuję i wtedy dam Wam znać o efektach i moich odczuciach :)
Jeśli nie czytacie bloga Agnieszki Niedziałek (wwwlosy.pl), do czego oczywiście gorąco zachęcam, bo dziewczyna zna się na rzeczy, a także prowadzi sprzedaż najlepszych składowo kosmetyków do pielęgnacji włosów, to chciałabym Wam wytłumaczyć, na czym polega, wcześniej wspomniany przeze mnie, włosing.
Termin ten, to nic innego, jak SPA dla włosów. Na dokładnie umyte włosy nakładamy odżywkę bądź maskę i owijamy folią spożywczą, a następnie zakładamy na to czapkę. Czynimy to po to, aby składniki odżywcze, znajdujące się w naszej masce mogły przy pomocy ciepła, lepiej wniknąć w głąb włosa, a co za tym idzie, lepiej go odżywić ;)
I co sądzicie o mojej włosowej przemianie? Dajcie znać w komentarzach, jak wyglądały Wasze włosy kiedyś, a jak teraz ;)
Paulina


Wow, widać różnicę. 😁 z olejami nie jest tak strasznie, jak się wydaje. Co prawda mam kręcone włosy, więc też pielęgnacja wygląda inaczej,ale polecam nałożyć olej, umyć sam skalp szaponem, a następnie wczesać odżywkę - robię tak od miesięcy i jeszcze nigdy nie zdążyło się, żeby olej nie zszedł albo zostawił jakieś przetłuszczenie. 😊
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie za radę i miły komentarz, już powoli radzę sobie z olejami :D Pozdrawiam!
UsuńJa dbam o włosy już od roku, ale nadal mam wrażenie, że nic nie wiem na ten temat! Ale efekty są :D
OdpowiedzUsuńCzłowiek uczy się przez całe życie, ja o włosach wiem niewiele, choć pracuję w otoczeniu specjalistów :D Powodzenia, pochwal się czasem efektami!
Usuń